miot a

20.01.2016

Dzisiaj rano wyglądało to mniej więcej tak. Owoc tej niecodziennej randki naszego Izydora i Desdemony. Mamy cud narodzin.

21.01.2016

Dzień jak wczoraj. Spimy, jemy i pełzamy. Mama nie chce nas opuszczać ani na chwilę. Jak tylko brat czy siostra kogoś szturnchnie to automatycznie wiemy, że nasze zadanie teraz to przede wszystkim jeść. Jesteśmy słodcy. Mamy caly czas zamknięte oczka, ale już mamrotamy i uczymy się poszczekiwać.

23.01.2016

Dzisiejszy leniwy dzień spędziliśmy na obserwacjach. Niby maluchy mają tylko trzy dni, ale już wiadomo, które maluchy są aktywniejsze… z niecierpliwością czekamy jak to się dalej rozwinie.

Imiona zaproponowane dla maluchów to:

  1. Apollo  (Olo?) – urodzony jako pierwszy  – kolor wstążki brak
  2. Achilles (Chilli?) – urodzony jako drugi – kolor wstążki zielony
  3. Atena (Ena?) – urodzona jako piąta – kolor wstążki czerwony
  4. Afrodyta (Afra? Dyzia?) – urodzona jako trzecia – kolor wstążki różowa
  5. Aurora (Aura?) – urodzona jako czwarta – kolor wstążki żółty
  6. Andromeda (Roma? Edzia?) – urodzona jako szósta – kolor wstążki pomarańczowy
  7. Artemida (Ida?) – urodzona jako siódma – kolor wstążki niebieski

I może szybkie przypomnienie, że: Apollo to bóg piękna i życia, Achillesa chyba wszyscy pamiętamy, Atena to bogini mądrości, Afrodyta – miłości, Aurora – jutrzenki, Artemida – łowów, a Andromeda to żona Perseusza od każdej nimfy piękniejsza lub jak kto woli Gwiazdozbiór.

 24.01.2016

Dzisiaj typowo niedzielnie, ale z obowiązkami. Kontrolne ważenie wykazało, że każdy mały piesek i suczka przybrał na wadze, czyli wszystko dobrze. Jemy i śpimy, i cały czas rośniemy.

31.01.2016 pierwsze 10 dni za nami

Według dostępnej nam wiedzy przyjmuje się, że waga urodzeniowa szczeniąt podwaja się pomiędzy 10 a 14 dniem życia. Jak to w naszej rodzinie, nasza mama karmi nas jakbyśmy byli małym batalionem wojennym – każde z nas ma już podwójną wagę. Najmniejsza w drużynie pozostaje Atena z waga 1010 gram z obrożą (czyli cały kilogram bez).  Największa wagę – wagę ciężką reprezentują dzisiaj Apollo i Artemida (1220gr).

Nasze mulinkowe opaski na szyje bardzo szybko zrobiły się za małe, więc z okazji ukończenia pierwszego tygodnia dostaliśmy już nowe kolorowe obróżki. Te mniejsze na teraz, a te większe na potem. Pomału uczymy się stawać na łapki i decydujemy się puszczać oko a niebawem będziemy już się przyglądać, jak ten świat wygląda.

DSC_1051

05.02.2016 nareszcie weekend

Przez ostatnie kilka dni wiele się u nas zmieniło. Po pierwsze otworzyliśmy oczy i pomału zaczynamy słyszeć. Niektóre z nas już są na tyle duże i dorosłe, że podejmują próby zabawy. Zgodnie z tym co powiedział Immanuel Kant – wszystka wiedza pochodzi z doświadczenia to zaczynamy smakować świat. Mimo że jeszcze brak nam zębów to miło potrzymać siostrę lub brata za ucho lub ogonek.

7.02.2016 odwiedziny czas zacząć

Nowe i profesjonalne zdjęcia z dzisiejszego popołudnia.

9.02.2016 pierwsza podróż samochodem

Dzisiaj był bardzo ciekawy dzień. Zgodnie z kalendarzem przygotowanym przez naszą Panią Weterynarz stawiliśmy się po pełnych trzech tygodniach od urodzenia na odrobaczenie. Maluszki bardzo dobrze zniosły jazdę samochodem. Tylko ze zgrozą stwierdzamy, że kolejnym razem nie uda się w jednym transporterze przenieść wszystkich maluchów. Ważenie u weterynarza wykazało już prawie dwa kilogramy u każdego. Od jutra zaczniemy raz dziennie korzystać z uroków życia – dodatkowo wprowadzamy inne jedzenie niż mleko mamy.

 13.02.2016  walentynkowy weekend

Niby te walentynki to taka romantyczna dla dwojga sprawa. U nas jak zawsze musi być inaczej i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi – co prawda posada na zmywaku po obiedzie na 12 osób nie była zbyt fortunna, ale cała frajda przed do powtórzenia niebawem. Dzisiejszy dzień był chyba najbardziej rozrywkowym dotąd dla szczeniaków. Co prawda dzieci chciałyby, żeby szczeniaki grały w piłkę, ale póki co wolą szmatki. Szczeniaki już mają całkiem piękne mleczne ząbki, siła zgryzu też już rośnie. Czas nam już zacząć organizować plac zabaw z prawdziwego zdarzenia. Dziękujemy wszystkim za zaangażowanie i  czas spędzony na zabawie z maluszkami.

14.02.2016 dzień pod męskim nadzorem

Z okazji walentynek zapanowały lżejsze obyczaje. Monka postanowiła zignorować (W KOŃCU :)) obecność Iziego w pobliżu szczeniąt. Korzystając z okazji umożliwiliśmy wszechstronne spotkanie i obwąchiwanie. Obiad też jakby był wykwintniejszy niż zwykle. Taki sam w sobie pyszny a i ten biały porcelanowy serwis…

 

20.02.2016 piłka piłce nierówna

Dzisiaj mama Mona podzieliła się swoją ulubioną piłeczką. Cuż piłka ukradziona Izydorowi i jak to bywa – preferencje rodzinne nie zmieniają się.

21.02.2016 nowy świat

Wczoraj skończyliśmy pierwszy prawdziwy miesiąc. Z tej okazji oczywiście były odwiedziny i przyjemne zabawy a Chilli poznał już swoją nową rodzinę. Dziś rano dzień rozpoczęliśmy jak co dzień. Oczywiście szczeniaczki były wyspane i głodne :).  Jako, że do tego wydarzenia zbieraliśmy się kilka dni, to bez zwłoki o 10 rano stwierdziliśmy, że TO JUŻ CZAS! Wszyscy na dwór! Izi, Mona i 7 maluchów plus my. Nasze półgodzinne oglądanie „prawie” trawnika było wspaniałe. Gdyby nie to, że zimo i pochmurno, to byśmy pohasali jeszcze dłużej.

24.02.2016 jedziemy do lekarza

Dzisiaj minął tydzień od naszego pierwszego odrobaczenia, więc już przyszedł czas na kolejne. Jedziemy zatem dzisiaj do naszej Pani Lekarz na ostatnie odrobaczenie przed pierwszym szczepieniem. Szczepienie będzie planowo za tydzień. Maluszki szybko przyzwyczajają się do jazdy samochodem i kolejny raz odnosimy wrażenie, że dla nich to przemieszczanie nie ma znaczenia. Większość drogi spędziły na spaniu. Niezmiernie nas to cieszy.

28.02.2016 wizytowa niedziela

Dzisiaj dzień nie jak co dzień, ale dzień, jak niedziela :). Zanim pierwsi goście przybyli spędziliśmy pół godziny na trawie podziwiając kiełkujące krokusy. Potem byli goście, maluchy się trochę pobawiły, najadły i poszły spać. Potem było jedzonko i kolejni goście. Było smyranie i głaskanie, a gdy już pożegnaliśmy wszystkich, to poszliśmy na spacerek nad jeziorko. Z tych igraszek zamieszczamy poniżej kilka zdjęć. Dzień wymagający i wcześnie się nie skończył – późnym popołudniem powitaliśmy znowu gości i znowu się pobawiliśmy.

A rodzice – Izydor i Desdemona też się  trochę pobawili jak poniżej  widać. Żaden maluch ich nie dogonił.

29.02.2016 napad na niebieską torbę

Dzisiaj dzień wyjątkowy – w skali raz na cztery lata ;). Wyjątkowo też było rano, bo u nas znowu zrobiło się biało. Niestety zanim oporządziliśmy się po spaniu było już mokro i pluchowato, więc zrezygnowaliśmy z wielkich spacerów i postanowiliśmy pobawić się więcej w domu. Zwycięzcą naszych zainteresowań została dziś niebieska torba zakupowa – jeżeli ktoś chciałby kolejne jej zastosowanie poznać, to proszę bardzo: przyzwyczaja do dziwnego szelestu, jest duża i czasami szczeniaka napada, da radę z nią uciekać a i ciąga się z rodzeństwem fajnie. W konkurencji z innymi torebkowymi rączkami  – to ta od niebieskiej jest stanowczo najfajniejsza.

1.03.2016 dzień pracujący

Dzisiaj prawie kończymy sześć tygodni więc już prawie jesteśmy dojrzali, a więc czas zacząć poznawać jest bardziej świat. Pierwsza półgodzinna podróż w kombi bagażniku za nami. Zdecydowanie bardziej wolimy na siedzeniu :). Celem naszego wyjazdu był teren przemysłowy – wpadliśmy na szczęście tylko do biura. A do zabawy dostaliśmy kartoniki i papierki, ale bardzo nas pilnowali. Dziękujemy  Panią przedszkolanką ;).

2.03.2016 mięło sześć tygodni

Szczeniaki dzisiaj skończyły sześć tygodni i zgodnie z kalendarzem szczepień – czas już je zacząć. Znowu dzisiaj  podróż samochodem i znowu chwila bez mamy. Wizyta u weterynarza zaliczona i pierwsze szczepienia  za nami.  Za to po powrocie nasza mama postanowiła się z nami wspaniale pobawić – po raz kolejny zaprezentowała jak używać polarowe szarpaki.

5.03.2016 podziwiamy piękny świat

Dzisiaj sobota  – bardzo pochmurna sobota. Nawet ani przebłysku słońca nie było… za to szczeniaki odnalazły przycięty żywopłot i wciąż kwitnące przebiśniegi. Od kwiatków uciekaliśmy szybko, bo zwłaszcza dziewczynki uznały te białe kwiatki za jadalne. Kupa liści też cieszyła się wielkim zainteresowaniem – taka naturalna poduszka. Izi i Monka mieli chwilę dla siebie i swoich dorosłych zabaw.

6.03.2016 barowa niedziela

Pogoda nas nie rozpieszcza. Do wczorajszej ponurej aury dołączyła jeszcze mżawka a momentami prawdziwy deszcz. Szczeniaki poznały co to brzydka pogoda. Zmarzliśmy dzisiaj kilka razy, niestety. Z tego powodu też oszczędzaliśmy aparat ;). Relacjonując nasz dzień to: odwiedziło nas kilkoro bardzo młodych, dorosłych i dojrzałych ludzi. Na piękne zdjęcia od ‚prawie babci’ naszych maluchów czekamy.

7.03.2016 dzień dla portretu

Dzisiejszego wieczora postanowiliśmy lekko powrócić do przeszłości – sceneria już taka była, tylko portretowani BARDZO się zmienili. Jeszcze kilka dni i będziemy finalnie zmieniać obróżki, bo tych co jeszcze są już powiększać nie możemy.

W ciągu dnia udało nam się odgrodzić kawałek boiska i zaczynamy zostawanie na dworze. Jutro jedziemy na wycieczkę do pracy, ale od środy kilkugodzinne bezustanne dotlenianie czas zacząć.

Apollo – Olo bardzo polubił miękką kołdrę i nawet prawie zapozował.

Achilles – Chilli był zainteresowany nie pozowaniem. Smakołyk – to był jego cel.

Andromeda – poszła ‚pod lufę’ aparatu jako pierwsza kobietka,  ale dlaczego miałaby zapozować …

Afrodyta – sk0r0 jestem piękna, to dlaczego miałabym się jakoś specjalnie prezentować?

Atena – była pierwsza, która już zdecydowała, że to już chce nową obrożę ;).

Aurora – ona jedna porządna szybko wiedziała, jak trzeba stanąć, żeby załapać się na ładną fotografię. Dziękujemy, że chociaż Ty spełniłaś nasze życzenia zdjęcia portretowego 😉

Artemida – dobrze, że jej tura przypadła na koniec. W innym wypadku nie dalibyśmy rady zrobić żadnych zdjęć. Wystarczy spojrzeć ile to było radości – nie wiemy tylko czy to ta nowa obroża czy jednak chwila na mięciutkiej kołderce i milutkim kocyku.

10.03.2016 przegląd miotu

Dzisiaj spędziliśmy bardzo ciekawy dzień. Cokolwiek mogło się wydarzyć, to akurat musiało mieć miejsce dzisiaj. Między innymi dzisiaj też poza tym, że „przesadzaliśmy kwiatki” bez nadzoru to jeszcze mieliśmy przegląd miotu w Związku Kynologicznym w Oddziale Szczecin. Podsumowując: metryki wydane bez zastrzeżeń.

Wynik kontroli: Do przeglądu przedstawiono 7 szczeniąt w 7 tygodniu życia. Szczenięta w bardzo dobrej kondycji fizycznej i psychicznej, bez widocznych wad anatomicznych, zgryzy nożycowe, szata i umaszczenie prawidłowe, szczenięta dobrze zsocjalizowane, ładne głowy, proste grzbiety, prawidłowe kątowanie, wg. oświadczenia hodowcy odrobaczone dwukrotnie oraz zaszczepione, szczenięta zachipowane.

12.03.2016

Tradycyjnie już w sobotę nie oszczędzaliśmy aparatu. Zdjęcia zaczęły się od samego rana a skończyły wieczorem. Wszak i okazji było sporo. Dzisiejszy podwórkowy świat rozpoczął się o 7.10 (zegar działał poprawnie i od 6.30 grzecznie krzyczeliśmy, że już czas na dwór, ale wiadomo – sobota i ciężkie wstawanie). Potem było śniadanie, trochę harcy na kuchni i potem zgodnie padliśmy na po jedzeniową drzemkę. Dzień na prawdę rozpoczął się dla nas koło 10 rano po drugim śniadaniu. Na najdłuższy w naszym (maluchów) życiu spacer wyruszyliśmy koło 13 i nie możemy stwierdzić, co nas najbardziej zadziwiło: fakt, że przybyło nam na ogrodzie bobrów czy też, że niektóre szczeniaki zdecydowanie na pewno już bardzo pewnie śmigają po schodach i to w dwie strony. ‚Uciekinierów’ szukaliśmy wszędzie tylko nie na tarasie. I tak oto z przygodami zeszło nam do późnej pory obiadowej.

Jak śpimy to jesteśmy takie kochane. Po śniadania zawsze grzecznie śpimy w kuchni, bo na ‚naszym terytorium’ jest akcja sprzątania. Ktoś jeszcze pamięta, że byliśmy tacy 12 razy mniejsi?

Przyszło nam dzisiaj się chwilę pobawić w ‚naszym ogródku’. Grzecznie czekaliśmy na Pana, żeby powędrować w siną dal.

Stały element spaceru – obgryzanie żywopłotu. Po co było go obcinać 😉

Każdy miał szansę zostać ‚zdobywcą pniaka’.  Nikomu nie zabrakło.

Zapuszczając się bardziej nad jezioro stwierdziliśmy, że za mało pracy tej wiosny bobry wykonały. Trzeba im jeszcze pomóc ku ogólnej uciesze 😉

Po spacerze za to nie ma jak u mamy i nie ma jak u taty.

15.03.2016 poszukiwania zielonej wiosny

Dzisiejszego dnia zapuściliśmy się bardziej w tereny nieznane. Poza wciąż wielkimi zasobami suchych liści, w których buszowanie to coś wow, odnaleźliśmy (jak taka mała szarańcza) coś prawdziwie zielonego – rododendrony. Kto by pomyślał, że zabawa w chowanego w tych krzakach to taka frajda no i jeszcze jak fajnie się takie duży i sztywne liście zrywa :). Z uwagi na ochronę wieloletnich gatunków postanowiliśmy szybko udać się w inne miejsce zabaw.

Na prawdę porządnie szukaliśmy wiosny – musiała pójść z wiewiórkami w te zielone krzaki…

16.03.2016

Dzisiaj dzień był zdecydowanie nie wiosenny. Rano przymrozek i pochmurno dzień cały. Znaleźliśmy za to najładniejszy krzaczek przebiśniegów. Wiosnę też znajdziemy.

 17.03.2016 wiosna jest tuż tuż

Pomimo, że nasz poranny spacerek przyprawiał ludzi o grabienie rąk, to już po śniadaniu zrobiło się optymistycznie. Słońce i szybko rosnący słupek rtęci. O 10 było już sześć stopni w cieniu i dzisiaj prawie dzień cały opalaliśmy pępki – siedzieliśmy po śniadaniu pod chmurką (bawiliśmy się co nie miara – dziękujemy za nowe sianko), potem serwowano nam obiad „na tarasie” a po nim co poniektórzy tak odpoczywali, że inni zdążyli się prawie wykąpać. Co najmniej cztery małe Hovawarty chciały być jak duży Izydor i chociaż pomoczyły łapki. Reszta skupiła się na wodorostach…albo na sprzątaniu puszek. Cieszymy się z tych ostatnich dni i przygotowujemy po mału do rozstania. Pierwsi z nas wyjeżdżają już niebawem.

Dzikie harce przed obiadem:

Spacerek po obiedzie:

A nad jeziorem też świeci słońce:

A tak pachną i smakują wodorosty:

A tak bawimy się w nornice drzewne:

  18.03.2016

Jeżeli ktoś miałby wątpliwość – TAK! Tata zawsze będzie udawał, że dał się przechytrzyć :). Artemida i Izi w krzakach:

19.03.2016

Dzisiaj ostatni dzień wszystkich razem, więc staraliśmy się napsocić na zapas a jak 😉 Nawet wybrudziliśmy się ponad przeciętnie, ale i tak nasze nowe rodziny z wielką radością nas przywitały. Dzisiaj do nowego domu pojechał Achilles (przezwany Regis) i Andromeda (przezwana Kama).

20.03.2016

Łapki już na tyle urosły, że postanowiliśmy sprawdzić, czy jest wygodnie na kanapie. Oczywiście trochę to wysiłku kosztowało, ale się udało. Szczyt zdobyty. Dzisiaj Artemida i Afrodyta wyjeżdżały do nowych domów, dlatego srogiego gniewu nie było. Do środy w naszym domu pozostają Aurora, Atena i wciąż szukający domu Apollo.

 

26.03.2016  Wielkanoc w Nowym Składzie

W środę do nowego domu wyjechała Aurora (zwana Mają) a w piątek Atena. Ostatnie pożegnania prawie za nami. Cieszymy się ze wszystkich i każdych informacji od naszych nowych przyjaciół i prosimy zawsze o więcej :). Bardzo dziękujemy.

Póki co zostaje w naszej rodzinie Apollo i jak prawie zawsze – na ostatnią chwilę rozpoczynamy przygotowania do świąt. Na szczęście w tym roku czekają nas zupełnie nowe święta. Nowe miejsce i nowe obyczaje – radosny czas.

Z okazji zbliżającej się Wielkanocy wszystkim dotychczasowym i nowym przyjaciołom składamy najlepsze życzenia zdrowia! Dzieląc się z Wami jak najbardziej prawdziwymi emocjami: Alleluja i do przodu! W górę serca wszystkim!

 04.04.2016 wiosna pełnym trawnikiem

Apollo jako jedyny z naszych szczeniaczków wciąż z nami i jako jedyny doświadczył trawnika pełnego krokusów. Wydoroślał już na tyle, żeby nawet trochę zapozować 🙂