Nasze Hovawarty

Nasze wszystke psy były od zawsze członkami rodziny. Pełnoprawnymi.

Nasz pierwszy Hovawart trafił do nas latem 2010 roku. Powodem, dla którego zdecydowaliśmy się na konkretnie tę rasę była przede wszystkim wszechstronność ich zainteresowań. Oczekiwania były dość wysokie, bo piesek miał być:

  • wiernym towarzyszem i psem rodzinnym,
  • stróżem i wartownikiem
  • obrońcą i ochroniarzem,
  • kumplem od treningu (biegaczem i kolarzem),
  • słuchaczem i spacerowiczem,
  • potencjalnie długo żyjący,
  • psem szczekającym jak pies.

Hovawart spełnił nasze wymagania, choć z czasem pojawiły się kolejne. I tak te kolejne też mógłby spełńić, gdyż węszy niesamowicie i zadatki na dobrego tropiciela również ma.

Jesteśmy zdania, że przy odpowiedniej ilości pracy włożonej w pracę z tą rasą, możemy być zaskoczeni wynikami w wielu dziedzinach. Jedyne do czego naszym zdaniem się Hovawart nie w pełni nadaje, to etat psa kanapowego na dłużej niż popoludniowa drzemka.

Reklamy